Co ukrywasz w swoich zakamarkach? – odc. 1

24 Maj 2009 at 10:58 1 komentarz

W czasie mojej pond 30-letniej praktyki miałem to szczęście poznać, i w niektórych przypadkach spędzić wiele czasu z wieloma wybitnymi nauczycielami rozwoju osobistego i duchowego.

Jeśli miałbym wymienić jedną wysoko rozwinietą umiejętność, która byłaby cechą wspólną dla nich wszystkich, to byłaby to świadomość.

I chociaż trudno w to uwierzyć, świadomość zawiera odpowiedzi na wszystkie osobiste wyzwania. Świadomość jest ściśle związana z intuicją i kreatywnością. Im bardziej jesteś świadomy, tym bardziej oczywiste wydają ci się rozwiązania problemów, a typowe codzienne kłopoty właściwie rozwiązują się same.

Im mniej jesteś świadomy, tym bardziej wydaje ci się, że nie ma rozwiązań dla twoich życiowych kłopotów i tym bardziej jest prawdopodobne, że będziesz nieświadomie przyciągać do siebie sytuacje i ludzi, których nie chcesz. Mistrz Zen, Genpo Roshi, powiedział  mi pewnego razu, że to czego nie jesteś świadom, prędzej czy później stanie się pułapką, w której utknie twoje życie. Poszerzanie swojej świadomości jest więc bardzo korzystnym przedsięwzięciem.

Kiedy medytujesz lub stosujesz jakiekolwiek inne metody, które otwierają cię na nieuświadomione aspekty siebie – odkrywasz również te części, które mogą ci się nie spodobać. W pierwszym odruchu zaczynasz odczuwać opór w stosunku do tych aspektów siebie, których nie lubisz.

Opór jednakże jest czymś, co generujesz TY, nie czymś, co ci się przydarza. Wytwarzasz opór poprzez wewnętrzne reprezentacje tego, czego nie chcesz (np. wewnętrzne obrazy lub wewnętrzne dialogi). Kiedy to się dzieje, zaczynasz się źle czuć, ponieważ wewnętrzne reprezentacje są źródłem twojego samopoczucia. Ponadto, żeby było jeszcze gorzej, twój umysł kombinuje, jak tu przyciągnąć więcej tego, na czym się koncentrujesz – w tym przypadku tego, czemu się opierasz.

Jedną z rzeczy, która utrudnia poszerzanie świadomości jest nasza tendencja do wypierania tych elementów, które uważamy za złe lub niewłaściwe. I choć dzięki temu, na krótką metę, czujemy się wtedy lepiej, to w efekcie końcowym powoduje to wszelkiego rodzaju problemy. To, co wypieramy do podziemi swojej świadomości, ostatecznie i tak się uwidoczni. I co gorsza, uwidoczni się w sposób ukryty i dysfunkcjonalny powodując poważne kłopoty.

Extremalnym przykładem może być konserwatywny kaznodzieja, który zostaje przyłapany w niedwuznacznej sytuacji ze swoimi nieletnimi parafianami. W wyniku wypierania, jego zdaniem, grzesznej seksualności, dochodzi i tak do jej uwolnienia, ale w chory, dysfunkcjonalny sposób. Jest to również przykład tego, jak myślenie o tym, czego nie chcemy, powoduje de facto, że tym więcej tego aspektu pojawia się w naszym życiu. Na skutek myślenia „Nie chcę być grzesznikiem” kaznodzieja tworzy lub przyciąga coraz więcej tego, o czym sądzi, że jest grzechem. Jego seksualność ostatecznie wyrządza krzywdę i jemu i innym.

Wszyscy wypieramy różnorodne ludzkie jakości, o których sądzimy, że są złe lub nieprzyzwoite. Wiele z trudności, które napotykamy w życiu jest wynikiem tych osieroconych części siebie, które psychologowie nazywają cieniami. Raz porzucone, pojawiają się potem w niedojrzały sposób. I w gruncie rzeczy, poprzez ich porzucenie, przyciągamy je silniej.

Pracując z setkami tysięcy ludzi odkryłem, że niemalże każde poczucie ludzkiego nieszczęścia wiąże się z wypartymi i osieroconymi aspektami siebie. Jeśli jakiś obszar twojego życia nie działa, możesz być pewien, że ma to związek z cieniem.

Cienie są obszarami, których nie jesteśmy świadomi, a powtórne stanie się ich właścicielem poszerza świadomość, co daje większe możliwości wyboru.

W tym poście chciałbym podzielić się interesującym spojrzeniem na pewne zjawisko, na grę, ktorej uczymy wszystkich nowych członków ludzkiej rasy – Grę w Białe i Czarne. Jak zobaczysz później, w momemncie kiedy uświadamisz sobie w jaki sposób bierzesz udział w tej grze, będziesz w stanie wybrać jak chcesz w nią grać i dzięki temu będziesz w stanie wyeliminować ze swojego życia ogromną ilość niepotrzebnego cierpienia.

W każdym społeczeństwie funkcjonuje pewna umowa na temat tego, co jest „dobre”, a co „złe”. Mamy również do czynienia z różnymi wersjami tej umowy, w zależności od rodziny, w której się wychowujemy. To, co w jednej rodzine uważane jest za „złe”, w innej będzie OK. W jednej rodzinie doskonałość może być bardzo pozytywną jakością, podczas gdy w innej dziecko, które prześciga innych może usłyszeć: „A tobie się wydaje, że kim jesteś?! Uważasz się za lepszego od innych?”

Jakiekolwiek były wartości wyznawane w naszej rodzinie, otrzymaliśmy pozytywne wzmocnienie dla takich, które były uznawane za słuszne i spotkaliśmy się z potępieniem tych, które uznawane były za jakości negatywne. Nauczyliśmy się, że to nie jest bezpieczne wyrażać te wartości, które w naszej rodzinie lub kulturze uznawane były za negatywne. Aby uniknąć ich wyrażania, przestaliśmy być ich właścicielami, co oznacza, że wyparliśmy je do podziemi naszej świadomości.

Jak wspomniałem wcześniej, nigdy tak naprawdę nie pozbywamy się tych wypartych części. Wyciekają z nas w ukryty, dysfukcjonalny sposób. W gruncie rzeczy zaryzykuję stwierdzenie, że niemalże wszystko, co doskwiera ci w życiu, jest wynikiem działania cieni, których właścicielem przestałeś być w którymś momencie swojego życia.

Załóżmy, że dla ciebie złą rzeczą jest gniew. Ponieważ jest zły, odczuwasz w stosunku do niego opór, zarówno wtedy gdy pojawia się u innych, jak i w tobie. Jednakże jak balon, który kiedy ściśnięty w jednym miejscu, puchnie w innym, gniew uwidacznia się w taki lub inny sposób.

Być może uznałeś gniew za zły dlatego, że kiedy byłeś mały, gniew wyrażany przez ojca był dla ciebie bolesny. Nie było też bezpieczne pokazywanie ojcu swojego gniewu. Był większy i silniejszy od ciebie i nie podobało mu się, kiedy się z nim nie zgadzałeś. Tak więc wyparłeś swój gniew. Postanowiłeś również unikać zdenerwowanych ludzi. W wyniku tego procesu nie lubisz takich ludzi. Przerażają cię.

Paradoksalnie więc, kiedy wypierasz swój gniew, staje się on centralnym elementem twojego życia. Wszędzie dostrzegasz zdenerowowanych ludzi. I kiedy masz z taką osobą do czynienia, silnie (i negatywnie) odczuwasz jej wpływ. Rozgniewani ludzie naprawdę cię niepokoją, nawet wtedy, kiedy nie jesteś tym, na kogo się gniewają. Obawiasz się ich i sam odczuwasz w stosunku do nich gniew.

Z kolei osoba, która nie jest zależna od traumy gniewu, widzi tych samych gniewnych ludzi (w końcu nie są przecież niewidzialni), ale nie reaguje na nich w taki sposób, jak ty.

Tobie życie objawia się jako nieustanny strumień gniewnych ludzi. Jak ci wszyscy ludzie znajdują właśnie ciebie? Na skutek wyparcia swego gniewu, twoja uwaga nieustannie się na nich koncentruje. I mniej prawdopodobne jest, że zauważysz lub przyciągniesz innych ludzi. Ponieważ gniew twego ojca spowodował w tobie traumatyczne powiązanie z gniewem, robisz wszystko, aby go uniknąć w życiu, ale równoczesnie nieustannie obserwujesz świat, aby móc w każdej chwili zabezpieczyć się przed gniewem.

Jak pisałem już wiele razy, koncentrowanie się na tym, czego nie chcesz sprawia w efekcie, że doświadczasz tego więcej w swoim życiu. I choć jest to ostatnia rzecz, której byś chciał – przyciągasz do siebie rozgniewanych ludzi. A kiedy ich spotykasz  – ich gniew wpływa na ciebie w potężny, negatywny sposób.

Każdy również może łatwo zauważyć, że ty masz w sobie mnóstwo gniewu. KAŻDY. OPRÓCZ CIEBIE. A ty nie potrafisz przyznać, a nawet zauważyć, że jesteś rozgniewany. Nie jesteś właścicielem swego gniewu. To cień. To coś, co jest gdzieś tam, w innych. Nie widzisz go w sobie. Jesteś przeciwny gniewowi, bo przecież jest to taka zła rzecz. 

O ironio więc, chociaż jesteś przeciwny gniewowi, często wyrażasz go w ukryty sposób. Np. spóźniasz się z załatwieniem spraw, których naprawdę nie chcesz robić lub wręcz w ogóle nie robisz tych rzeczy, które obiecałeś zrobić, bo tak naprawdę nie masz ochoty ich zrobić. Możesz unikać odpowiedzialności, uciekać się do wymówek lub obwiniania innych.  Być może też bardzo łatwo wybaczasz albo narzekasz, stosujesz sarkazm, żartujesz z innych w sposób dość złośliwy czy też jesteś niezwkle uparty. I w taki właśnie sposób twój ukryty gniew objawia się tak czy owak. 

Innymi słowy jesteś pasywnie-agresywny. Wyrażasz swój gniew, ale nie w sposób bezpośredni. Nie potrafisz wyrazić go bezpośrednio, ponieważ nie jesteś jego właścicielem. Ale on wciąż w tobie siedzi. I oprócz tego, że jesteś niemiły dla innych – sam cierpisz. Twój osierocony gniew żeruje na tobie.

Oczywiście gniew nie jest jedynym aspektem, który może być wyparty. Użyłem go tutaj tylko jako przykładu. Być może wyparłeś strach, egoizm i tysiące innych jakości. Jest wysoce prawdopodobne, że pozbyłeś się tych wszystkich rzeczy, które twoi rodzice, bądź inne autorytety, uznawały za niewłaściwe, a ich wyrażanie spotykało się z ich dezaprobatą. Np.: chęć posiadania, szczęście, seksualność, radość, agresja, duma, inteligencja, chęć bycia zauważonym, poczucie bycia ofiarą i wiele wiele innych.

Pozytywne jakości też mogą być cieniem. Kiedy spotykasz się z wypartą jakością negatywną – uruchamia ona w tobie rekację negatywną. Kiedy spotykasz wypartą jakość pozytywną – np. charyzmę, uprzejmość, przywództwo, talent, inteligencję – osobę, która uzewnętrznia takie wartości postawisz na piedestale. Będziesz podziwiać i adorować takie jakości w innych. Ale NIE BĘDZIESZ ICH DOSTZEGAĆ W SOBIE. Bo przestałeś być ich właścicielem…

W gruncie rzeczy, nadrzedną zasadą jest to, że wszystkie jakości – wyparte lub nie – istnieją we wszystkich ludziach. I wszystkie te jakości, bez względu na to jak pozytywne lub negatywne mogą się wydawać, są normalnymi cechami charakteryzującymi każdego człowieka.

 

Bill Harris
twórca i właściciel Centerpointe Research Intstitute

Ciag dalszy nastąpi …

 

Zobacz także:

Wyuczona bezradność – odc. 1

Rozwój osobisty człowieka – odc. 1

A co, jeśli nie możesz nic zrobić, żeby się zmienić – odc. 1

Reklamy

Entry filed under: podświadomość, psychologia, rozwój osobisty. Tags: , , , , , , , .

Litwo, ojczyzno moja (w korporacji)… Na Dzień Matki

1 komentarz Add your own

  • 1. Orest Tabaka  |  24 Maj 2009 o 23:35

    Mam kilka takich cieni, które ostatnio oświetlam latarką – najwyraźniej za słabo to robię. Dzięki za dodatkową inspirację, by zabrać się za to poważniej.

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 688,500 hits

%d blogerów lubi to: