Jak być szczęśliwym – odc. 5

1 Maj 2009 at 10:51 Dodaj komentarz

„Życie jest do życia, nie do rozumienia”

Autor nieznany

 

Dziś będzie dużo o Internecie, o blogach, o ludzkiej samotności. Nie wszystko mam jeszcze poukładane w głowie i w tej chwili nie wiem, jak potoczą się dalej moje myśli. Lubię jednak ten stan. Ten moment,  kiedy pojawia się pewna refleksja i, jak piękna dziewczyna, kusi: choć za mną, dowiedz się więcej, odnajdziesz siebie…

Wpis pt.  „Jestem zajęty, więc jestem” zakończyłem nieoszlifowaną refleksją nt. tego, że nasz przymus nieustannego działania wiąże się z wewnętrzną tesknotą za byciem kochanym. „Jeżeli jesteś kochany, jeżeli akceptujesz siebie, masz poczucie, że jesteś wartościowy”. Bez względu na zewnętrzne okoliczności. Nie musisz więc tego poczucia własnej wartości zdobywać poprzez nieustanne działanie, poprzez potwierdzanie się w nim, poprzez osiąganie zewnętrznych celów.

Potrzeba miłości, łaczy się z samotnością. Temat ludzkiej samotności, to temat rzeka. W czasie naszej podróży na tej Ziemi nieustannie poruszamy się pomiędzy naszą samotnością i indywidulną tożsamością, a byciem z kimś, lub z jakąś grupą, za cenę ewentualnych kompromisów. Zgaduję, że każdemu z Was zdarzyły się chwile, kiedy ktoś Was zawiódł, kiedy nie dotrzymał słowa, kiedy czuliście się oszukani. Zawód miłosny jest chyba jednym z najbardziej bolesnych. Pojawiają się wtedy wewnętrzne postanowienia: jako on mógł mi to zrobić; nigdy więcej nie pozwolę się zranić; ależ byłem naiwny; teraz będę twarda; nie potrzebuję nikogo; muszę bardziej dbać o siebie; lepiej mieć swój świat, niż wystawiać się na taki ból. Przesuwamy się wtedy na kraniec bycia samemu za cenę bezpieczeństwa i spokoju. Ale to tylko kwestia czasu, kiedy wrócimy z powrotem na naszą rownoważnię i z powrotem zaczniemy szukać prawdziwego, głębokiego kontaktu z drugim czlowiekiem.

Sądzę bowiem, że tak jesteśmy skonstruowani. Tylko poprzez kontakt z inną, żywą osobą możemy prawdziwie doświadczyć siebie. I stąd też cytat na początku tego wpisu. Na moim obecnym etapie życia nie wierzę, że można „wymyśleć” siebie, „wymedytować”. Że bez żadnego żywego kontaktu z innym człowiekiem można prawdziwie przeżyć to kim się jest, bądź prawdziwie zrozumieć kim chciałoby się być, a kim nie. Donald Neale Walsch w swoim cyklu książek pt. „Rozmowy z Bogiem” pisze o tym, że nawet Bóg, pomimo tego, że doskonały i pełny w swej istocie, stworzył ten świat po to, aby móc siebie nieustanie doświadczać. I nieustannie stwarzać na nowo. Poprzez działanie każdego z nas.

I w tym właśnie momencie „wysokiego C” przechodzimy do Internetu (ale nie tak, jak Monika Olejnik w codziennych wywiadach Radia Zet o 8:15 rano :-). Wierzę, że w naszej naturze jest naturalna potrzeba kontaktu z ŻYWYM człowiekiem. Wg różnych badań nasze słowa stanowią tylko 15-25% naszego przekazu. Ponad 70%, to przekaz niewerbalny: mowa ciała, dystans fizyczny, tembr głosu, tempo mówienia, wyraz oczu, grymas twarzy, emocje i to, co odbieramy poza naszymi 5 zmysłami. Jak więc można to wszystko odczytać w Internecie? Nawet interaktywne video nigdy nie da takiej możliwości.

Jeżeli traktujemy Internet, jako wielkie źródło łatwo dostępnej wiedzy, to OK. Nie tu jednak jest życie. Nie rodzimy się z automatycznie założonym kontem na forum internetowym. Sami to wymyśliliśmy (i dobrze), ale też od nas zależy jak mądrze będziemy z tego korzystać. Kontakty w Internecie nigdy nie zastąpią kontaktu z żywym człowiekiem. Zawsze będzie im towarzyszyć element powierzchowności. Często wręcz anonimowości. Dlaczego tyle osób ukrywa się w Internecie pod pseudonimami? Czego się obawiamy? Wstydzimy się samych siebie?

Można by powiedzieć, że strzelam sobie teraz w buty. No bo jak to jest: facet, który prowadzi blog neguje sens Internetu? Czyżbym nie chciał, żebyście tu zaglądali i dyskutowali?

Myślę, że już widać, co chcę powiedzieć w tym wpisie, ale postaram się też od razu odpowiedzieć na powyższe pytania. Piszę, bo lubię. Bo sprawia mi to przyjemność. Prawdziwą. Najważnieszy jest dla mnie ten czas kiedy, tak jak teraz, stukam w klawisze. Kiedy myśli spływają do WordPressa. To twórcze chwile. To mój sposób bycia twórczym w życiu. Samo tworzenie ma dla mnie wartość. To radość bycia w tym tworzeniu. Wyrażania siebie. Robię to więc w dużej mierze dla siebie 🙂 Najważniejsze są te chwile, NIE ICH EFEKT. (choć przyznam jednak, że chodzi mi po głowie pomysł napisania książki. A właściwie już dwóch).

To również moje specyficzne rozumienie Prawa Przyciągania. Przyciąganie poprzez dzielenie się. Kondensowanie w tych chwilach pisania dużego ładunku emocji i skupienia, które idą potem w świat. I żyją, jak się okazuje, czasami już nawet rok. Jeżeli w ten sposób mogę komuś pomóc, to wspaniale. To też sprawia mi niekłamaną przyjemność i niezmiennie pieści głodne ego. Jeżeli dzięki temu mogę się czegoś nauczyć, to jeszcze lepiej. Sam nieustnannie szukam i wierzę, że bycie otwartym na inne perspektywy patrzenia na życie może człowiekowi tylko pomóc.

Przy okazji chcę bardzo podziękować wszystkim tym osobom, które piszą do mnie bezpośrednio na skrzynkę mail’ową. W miarę możliwości staram się odpisywać na bieżąco. Ale jak wielu z Was wie, dosyć często zachęcam do tego, żeby żyć tam, gdzie jesteście. Nie w mail’u.

Bo moim zdaniem prawdziwe życie nie toczy się w Internecie. I nigdy tak nie będzie. Chyba, że nasza rasa rozwinie się w taką stronę, że zaczniemy się kontaktować pozasmysłowo i wtedy Internet przeniesie się do naszych głów (a dokładniej umysłów).

Z różnych doświadczeń Internetowych, mam też wiele obserwacji nt. sposobu prowadzenia dyskusji. I nie chodzi tu o extremalne przypadki chamskiego, czy też niedojrzałaego zachowania. Chodzi o umiejętność formułowania myśli i prowadzenia dyskusji w sposób kostruktywny. To jest pewna umiejętność, której można się nauczyć tak, jak np. sztuki prowadzenia prezentacji czy też wystąpień publicznych. Ale o tym już tradycyjnie w jednym z kolejnych wpisów.

 

Zobacz także:

Jak być szczęśliwym – odc. 1

Jak być szczęśliwym – odc. 2

Szczęśliwa bez powodu

Jak być szczęśliwym – odc. 4

Jestem zajety, więc jestem 

Kiedy praca staje się obsesją

Które życie jest pierwsze? Pierwsze, czy drugie?

Czy Życiu potrzebny jest język

0,75 czyli potęga Życia

 

Reklamy

Entry filed under: emocje, miłość, rozwój duchowy, rozwój osobisty, wirtualny swiat. Tags: , , , , , , , , , , , , , , .

Inspiracje – 25 motywacyjnych cytatów Mózg, mój właściciel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 678,387 hits

%d blogerów lubi to: