Pośpiech, Inteligencja, Awans, Wypalenie, Frustracja

11 listopada 2008 at 12:04 1 komentarz

stres w pracy

Jak zawsze o poranku podziwiam widok za oknem. Jest piękny. Sam go wybrałem 🙂 (tzn. nie widok, ale mój „dom”, z którego mogę ten widok podziwiać).
Tak na marginesie jedna dygresja: czy wiecie, że w Szwajcarii, kupując posesję lub dom można również za odpowiednio dużą kwotę wykupić sobie na własność widok właśnie. Naprawdę. Polega to na tym, że nikt nie może zbudować w pobiliżu naszej posesji niczego, co przesłoniłoby wybrany rzut przestrzeni. Jeżeli widziało się jak pięknie wygladają zbocza wzgórz nad Jeziorem Genewskim, jak harmonijnie łączą się ze sobą obrazy winnic z widokiem kilkutysięcznych Alp i jeziora, które trwa o ich stóp – można to zrozumieć.

Wracając do mojego niewykupionego widoku 🙂 Nieraz już przemknęła mi przez głowę myśl, że warto byłoby zatrzymać na zdjęciach odcienie tego widoku. Jest ich tyle, ile pór w roku, ile w nim miesięcy, ile dni, ile kolorów na drzewach, ile odcieni słońca, które wstaje lub chowa się za chmurami, ile faz księżyca, ile momentów, kiedy mgła panuje w sposób absolutnie niekwestionowany nad wszystkim dookoła. To niesamowite ile odcieni może mieć jeden polski widok z okna. A ileż odcieni ma świat? Ile odcieni ma życie?

Jak często w tygodniu pracy potrafimy zauważyć otaczający nasz świat?

Czyż nie jest tak, że już przy goleniu, przy makijażu myślimy o tym, co będzie w pracy. Te same myśli towarzyszą nam przy śniadaniu. Spieszymy się do pracy, po drodze zajedzie nam drogę tak samo spieszący się inny kierowca (albo my przejedziemy prawie na czerwonym oszukując się, że właściwie nic się nie stało). Albo stoimy w korku, wściekamy się i już przed dotarciem do pracy jesteśmy „ugotowani”.  A właściwie jakie to ma znaczenie, czy dotrzemy 15 min wcześniej lub poźniej? Dokąd się tak spieszymy? Do czego? Przecież na końcu naszej ziemskiej drogi jest dokładnie to samo – śmierć. Dokąd się więc tak spieszymy? Chcemy jak najszybciej dotrzeć do końca tej drogi? Wiem, mocne. I wcale nie mam dziś doła 🙂 Chcę w ten sposób m.in. powiedzieć, że spiesząc się do czegoś, zupełnie odbieramy sobie chwilę obecną i wszelkie jej odcienie. A nasze życie jest z nami tu i teraz, w każdej chwili. Nie tam, gdzie chcemy, bądź musimy zdążyć.

Jak tu teraz zgrabnie przejść do tematu awansów w firmie i tego, że w większości wypadków ludzie bardzo inteligentni nie awansują na wyższe stanowiska?

Po prostu skorzystam z samochodu, jako wehikułu, który nas przeniesie do świata pracy 🙂 Dojechaliśmy więc. Parking, winda, po drodze kilka żartów wymienionych z kolegami z pracy (lub kilka wspólnych narzekań :-), kawa, skrzynka mai’lowa, wchodzimy na wysokie obroty.

Prowadzimy prezentację. Jeden z uczestników spotkania jest bardzo aktywny. Zadaje mnóstwo pytań. Jest z innego działu, ale nieustannie dopytuje się o rzeczy, które bezpośrednio go nie dotyczą. Zaczyna nas powoli irytować swoją „nadgorliwością” (to nasza interpetacja). Zwraca uwagę na sprawy, które naszym zdaniem są mało istotne (dodam, że w jego pytaniach nie ma złośliwości. To ważne).

Kim jest ten człowiek? To prawdopodobnie osoba o dużych możliwościach intelektualnych. Widzi dużo więcej, niż „przeciętny” pracownik. Dostrzega powiązania pomiędzy różnorodnymi aspektami projektu. Potrafi myśleć kategoriami „co, jeśli”. Bardzo szybko potrafi analizować wiele elementów i dokonywać trafnej syntezy. Co więcej, szczerze troszczy się o to, żeby to WSZYSTKO zadziałało. Ma jak najlepsze intencje.

Dlaczego jednak taki człowiek będzie miał kłopot z awansowaniem na wyższe stanowisko?

Po pierwsze może nie dotrwać, bo się wypali. Widząc dużo więcej niedoskonałości niż inni, będzie się z tym wewnętrznie zmagał. Dużo częściej niż inni będzie reagował na problemy, których inni nie widzą lub na takie, które jego tak naprawdę nie dotyczą. Paradoksalnie w ten sposób sam wygeneruje sobie dodatkową pracę. I bedzie chciał ją wykonać!

Po drugie bardzo często taka osoba jest postrzegana przez innych jako zarozumialec, arogant. Jako ktoś, to „zawsze wie lepiej”. Nikt z nas chyba nie przepada za tym, żeby ktoś wytykał nam błędy. Tylko osoby naprawdę dojrzałe i świadome swoich ograniczeń (ale i swoich mocnych stron) są naprawdę otwarte na konstruktywną krytykę. Tylko one potrafią dostrzec, że skonsultowanie koncepcji z takim „mocnym umysłem” może im przynieść jedynie korzyści. Oprócz sfery intelektualnej jest jednak sfera emocjonalna i tutaj, zarówno „mocny umysł”, jak i osoba „przyciskana (w jej własnej ocenie) do muru”  ponoszą porażkę. Dlatego też tak bardzo ważne jest, jak zadaje się pytania, jak są skonstruowane, jaka jest mowa ciała. Bo często osoba pytana odbiera to jako osobistą krytykę i nabiera negatywnego nastawienia do pytającego. Nastawienia,  które pozostaje na długo i które potem bardzo trudno zmienić.

Paradoksalnie więc osoby o dużych możliwościach intelektualnych chodzą po bardzo cienkim lodzie. We wczesnym etapie kariery błyskawicznie awansują, ale potem zaczynają się schody.  Bo coraz większe znaczenie ma inteligencja emocjonalna, coraz ważniejsze są relacje międzyludzkie, coraz częściej do głosu dochodzi (dojrzałe lub niedojrzałe) ego innych głodnych sukcesu osób. Często więc jest tak, że bardzo inteligentni (intelektualnie) ludzie, o jak najlepszych intencjach, o wysokim zaangażowaniu, ze szczerą chęcią zrobienia czegoś wartościowego – przeżywają frustrację. Bo nie potrafią odpuścić. Bo do nich należy decyzja, czy pokazać, że widzą, to czego nie widzą inni. I to oni muszą wybierać za każdym razem, czy wyciagnąć na światło dzienne jakiś temat, czy nie. Podejmowanie decyzji wymaga wysiłku. A jeżeli jeszcze głównym kryterium wyboru jest dążenie do perfekcji – przegrywają z kretesem. I co więcej – często nie rozumieją dlaczego. Często przegrywają też podwójnie: po pierwsze nie awansują, po drugie płacą wysoką emocjonalną cenę na skutek przeżywanej frustracji.

 

Zobacz także:

Wypalenie Zawodowe – odc. 1

Niedzielna Depresja

Jestem zajęty, więc jestem

Jak efektywnie zarządzać czasem – nieco inne spojrzenie

Kiedy praca staje się obsesją

Badania odporności psychicznej pracowników polskich firm

Czy jesteśmy właścicielami swojego czasu?

Zrozumieć system

 

Reklamy

Entry filed under: efektywność menadżera, emocje, kariera, praca. Tags: , , , , , , , , , .

Wypalenie Zawodowe – odc. 2 Ciekawostki – odchudzające biuro przyszłości

1 komentarz Add your own

  • 1. Orest Tabaka  |  12 listopada 2008 o 08:43

    I dlatego dla takich osób korporacja nie jest dobrym rozwiązaniem. Takie osoby mogą pracować „dla” korporacji a nie „w” korporacji. Dobrym rozwiązaniem jest freelancerka, gdzie wykonuje się zadanie (zlecenie) na odpowiednim poziomie wnikliwości. Nie ma awansów… chyba, że ktoś sam się awansuje na specjalistę… 😉

    Jeszcze jeden aspekt, to że takie osoby lubią pracować same lub w dużym stopniu niezależnie. To też przyczyna dlaczego ja miałem epizod w korporacji a nie karierę.

    Pozdrawiam,
    Orest

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 678,387 hits

%d blogerów lubi to: