Nieustanny niepokój myśli

24 września 2008 at 16:44 Dodaj komentarz

Chciałbym dziś przedstawić fragment wywiadu z profesorem filozofii Tadeuszem Gadaczem. Rozmowa ta ukazała się niedawno w Gazecie Wyborczej. Profesor Gadacz ma dziś 53 lata i jest jednym z najwybitniejszych żyjących polskich filozofów. jest postacią o tyle ciekawą, że przez kilkanaście lat należał do zakonu oo. pijarów. Jednakże w 1995 roku, kilka miesięcy po wybraniu na prowincjała zakonu, opuścił i zakon i stan duchowny. Dziś jest kierownikiem Katedry Filozofii Collegium Civitas w Krakowie. Ja miałem okazję u niego studiować filozofię nauki.
Prof. Gadacz był też uczniem i przyjacielem ks. Józefa Tischnera, i jak sam mówi, nauczył się od niego, że „odwaga myślenia bierze się z odwagi patrzenia.”

Zapraszam!

/…/Czy więc filozofia pomaga człowiekowi w codziennej bieganinie?

– Oczywiście. Bo uświadamia nam, że żyjemy w świecie wartości. A pewne wartości istnieją tylko dlatego, że współistnieją z innymi wartościami. I kiedy się je rozdzieli, one wyrodnieją. Przykładowo: wolność i odpowiedzialność. Wolność oddzielona od odpowiedzialności staje się anarchią. A odpowiedzialność oddzielona od wolności tyranią.

Już Grecy pouczali, że musimy być rozsądni. Co znaczy: szukać równowagi. Często błędy, jakie ludzie popełniają, jednakowoż kierując się dobrymi intencjami, są owocem zapoznania konieczności budowania równowagi między różnymi aspektami ich życia.

Do podobnych wypaczeń może dochodzić, kiedy przyglądam się naszemu samorozwojowi. Widzimy, jak czasami jedni ludzie stawiają tylko na rozum, a inni kierują się tylko poruszeniem serca. Podczas gdy harmonia wymaga tego, aby oba porządki się wspólnie rozwijały i dopełniały.

Mistrzem dla każdego filozofa jest Sokrates. On jednak nie tylko pokazał, na czym polega istota myślenia, ale za swoje przekonania oddał życie. Czy istnieje przepis na dobre i uczciwe życie?

– Istnieje cały nurt w filozofii biorący swój początek od Sokratesa, gdzie filozofia jest postrzegana jako ćwiczenie duchowe. Do tej tradycji nawiązywali także stoicy, którzy nie tylko głosili pewną doktrynę filozoficzną, ale wedle niej żyli, dążąc do dobra i szczęścia. Jednak z czasem, kiedy filozofia wchodziła w kontakt z naukami szczegółowymi, chciała być bardziej nauką teoretyczną, zastanawiającą się nad kwestiami bytu czy poznania, niż poszukiwać mądrości.

Osobiście bliższy jest mi ten pierwszy nurt – mądrościowy. Ale znów: nie ma jednej i ostatecznej odpowiedzi, jak osiągnąć mądrość, i jak mądrze przeżyć życie. To, co możemy, to wskazać, jak różni filozofowie mądrość pojmowali. Zazwyczaj rozumieli ją jako syntezę prawdy i dobra. Dlatego Sokrates ustami Platona pytał: co młodzieniec ma w życiu czynić? Czy iść prostą drogą przez życie dążąc do dobra, mimo że ono jest trudne? Czy też zakosami osiągnąć sukces? Spór między tymi modelami życia towarzyszy nam przez całe dzieje kultury europejskiej, a dziś – jak się zdaje – nawet przybrał na sile.

Jednak czasami zdarza nam się usłyszeć o kimś: „Ten pięknie i mądrze przeżył swoje życie”.

– Choć zaraz powinniśmy dodać: „Pięknie i mądrze przeżył życie na swoją miarę”. Nie ma idealnych wzorców. Każdy musi ten wzorzec rozpoznać sam, na własną miarę. Inna jest miara dobrego życia filozofa, inna lekarza, a jeszcze inna sprzątaczki. Każdy z nas ma inne możliwości i, nie boję się tego słowa użyć, inne powołanie. A więc mądrze żyć, to potrafić się w tym życiu odnaleźć.

Przypomina mi się piękna metafora Plotyna, który mówił, że życie ludzkie jest dramatem, gdzie role już są jakoś rozpisane. Być może wszyscy chcieliby grać role pierwszoplanowe, ale większość gra drugoplanowe, trzecioplanowe, a niektórzy są statystami. Cóż więc począć? Możemy spierać się z dramaturgiem, który ten dramat napisał, albo wręcz napluć mu, jak mówi Plotyn, w twarz. Jednak mądrzej jest, ciągnie dalej, zagrać tę rolę, która nam została przez los przypisana tak, abyśmy byli z niej zadowoleni.

A to oznacza, by żyć tak, aby nie żałować ani jednego dnia, który się przeżyło?

– Nie ma chyba człowieka, który odważyłby się coś takiego powiedzieć. Specyfika życia polega na tym, że my – istniejąc i działając – poruszamy się trochę jak saper na polu minowym. Czasami się mylimy. A to znaczy, że pewnych decyzji, słów i czynów nie da się już odwrócić. Dlatego niektórzy z nas raczej powiedzą: „Nie żałuję życia, które przeżyłem tak, jak je rozpoznałem”.

A więc odnalazłem w nim jakoś i sens, szczęście.

– Ojciec Bocheński, wielki umysłem i duchem dominikanin, zastanawiając się nad sensem życia, mówił, że istnieją dwa motywy, w których wydaje nam się, że życie jest sensowne: pierwszy, kiedy realizujemy cele, jakie sobie postawiliśmy – studia, praca, kariera, dom itd. Tyle że w pewnym momencie ludzie ci łapią się na tym, że założone cele zrealizowali, ale gdzieś ich życie im umknęło.

A zatem jest drugi motyw; życiu nadajemy sens wtedy, kiedy potrafimy się zatrzymać, cieszyć się chwilą „tu i teraz”. Nie jest ważne, co będzie jutro albo co było wczoraj, ale ważna jest chwila obecna: słoneczny poranek, zapach świeżo parzonej kawy, rozmowa z przyjacielem, spacer z dziećmi. Bocheński mówi więc, że życie szczęśliwe jest wtedy, gdy dochodzi się do równowagi między osiąganiem celów a przyjemnością z przeżywania chwili.

Ale moim zdaniem jest jeszcze trzeci motyw leżący u samych podstaw naszej egzystencji. O życiu szczęśliwym możemy mówić wtedy, gdy zostawiamy po sobie jakieś dobro. Jeżeli, patrząc na swoje życie, stwierdzę, że więcej zostawiam po sobie dobra niż uczynionego zła, to znaczy, że sensownie je przeżyłem.

Czy jednak to „ja” ma o tym decydować? Zazwyczaj we własnej sprawie jesteśmy sędziami niesprawiedliwymi. Mylimy się na swoją korzyść. To, co nam się wydaje dobre, inni mogą odebrać jako zło.

– Tu mogą pojawić się rozbieżności. Zgoda. Jednak chcę zwrócić uwagę na to, o czym pisał św. Augustyn. Człowiek tym się różni od zwierząt, że ma nie tylko mowę, która pomaga mu się komunikować ze światem i z innymi, bo na pewnym poziomie taką mowę mają i zwierzęta, ale chodzi o to, że człowiek jest nosicielem słowa wewnętrznego.

W związku z tym, np. szczęście osiąga tylko wtedy, kiedy owo szczęście odnajdzie w sobie. Kiedy w swoim wewnętrznym przekonaniu dojdzie do wniosku, że godnie przeżył życie, choć otaczający go ludzie jego przekonania mogą nie podzielić, widząc w nim człowieka przegranego. Porażkę, patrząc z zewnątrz, ponoszą rodzice dziecka kalekiego, skoro wszyscy chcą mieć dzieci zdrowe. Porażkę ponosi ktoś, kto żyje w samotności, bo wszyscy chcą żyć w jakiś związkach. A tu okazuje się, że ludzie ci w swym doświadczaniu wewnętrznym mają zupełnie inne samopoczucie./…/

Gazeta Wyborcza, 15 września 2008, dział Opinie

Pełny tekst wywiadu w formie elektronicznej można znaleźć TUTAJ

 

Zobacz także:

Tadeusz Gadacz – „O umiejętności życia” – recenzja książki

 

 

Reklamy

Entry filed under: rozwój duchowy, rozwój osobisty. Tags: , , , , , , , , , .

World’s Best Presentation wg Slideshare – naprawdę warto to zobaczyć! Autorytet, czyli przewrotny związek wywiadówki, marynarki i lunchu z szefem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 688,500 hits

%d blogerów lubi to: