Niedzielna Depresja – odc. 2

7 września 2008 at 12:11 1 komentarz

Znowu mamy niedzielę i znów w Krakowie towarzyszy jej piękny, słoneczny poranek. Jak nic więc wypada mi pociągnąć wątek niedzielnej depresji. Tym bardziej, że skończyły się wakacje, zaczął się rok szkolny, na ulicach pojawiają się pierwsze opadające z drzew liście. „Jesień idzie, rady na to nie ma”. 🙂

We wstępie napisałem o dzieleniu życia na czas urlopu i na czas czekania na urlop. Znam ten podział bardzo dobrze. Słyszę go od swoich synów za każdym razem, kiedy zaczyna się rok szkolny. Pytają wtedy, kiedy będzie następny długi weekend albo jakieś święto?

Czy nie jest przypadkiem tak, że dokładnie tak samo dzielimy nasz tydzień: na weekend i na czas oczekiwania na weekend?

A czas jest przecież niepodzielny w swej naturze, ciągły. Płynie sobie tak samo i w poniedziałek, i w sobotę, i w niedzielę (w niedzielę mamy go tylko trochę mniej dla siebie, bo z reguły dłużej śpimy, ciekawe :-).To nasze Życie. Codziennie to samo nasze życie, codziennie tak samo przynoszące szanse do wykorzystania.

Czy utrzymując w naszej głowie ten podział pomagamy sobie, czy przeszkadzamy? Jeżeli mamy marzenia i cele, do których dążymy, patrzymy na czas z zupełnie innej perspektywy. Wtedy wręcz nie możemy doczekać się wtorku lub czwartku – dnia, na który zaplanowaliśmy dla nas coś ważnego.

Cele nadają sens naszemu życiu. Są bardzo ważnym składnikiem naszego poczucia szczęścia. Wzmacniają bowiem poczucie sprawczości. Nasze wewnętrzne poczucie, że to my kierujemy naszym życiem. Nie ktoś inny. Nie praca (którą zresztą sami wybraliśmy, ale o tym kilka słów w dalszej części).

Cele wynoszą nas też ponad podziały weekend-5 dni pracy, urlop-praca. Nadają życiu dużo szerszej perspektywy, spojrzenia z góry na naszą strzałkę czasu, która i tak rośnie sobie w swoim tempie. Tak, jak rośnie sobie słupek rtęci, bez względu na to, jaka skala znajduje się na termometrze. Natomiast to od nas zależy, jaką skalę wybierzemy. Jeżeli „skalibrujemy się” na mikroskalę weekend-5 dni pracy, cóż… sądzę, że będziemy się dusić. Jak można zmieścić życie w perspektywie 7 dni?

A teraz wyobraźmy sobie poniedziałkowy poranek. To już właściwie nie jest poranek. To jest rano lub wręcz „cholerny poniedziałek”. Bo poranek, to coś dobrego, coś co kojarzy się np. z aromatyczną kawą na werandzie, spokojem, relaksem, z czymś, co lubimy.

Wstajemy więc do pracy.

Czy nie jest tak, że często już samo wyjście do pracy uważamy za poświęcenie, wręcz udrękę, za którą należy nam się nagroda? Przy takim nastawieniu z definicji wszelkie wymagania stawiane w pracy będziemy przyjmować jako karę. Szef będzie ucieleśnieniem znienawidzonej pracy. Jak więc można go szanować, a co dopiero polubić? Nie chcę w ten sposób stwierdzić, że wszyscy szefowie są w porządku. Jest wielu idiotów. Chcę w ten sposób zwrócić uwagę na to, jak nasze głęboko zakorzenione nastawienie może rzutować na postrzeganie pracy. Mamy małe szanse na zmienienie szefa idioty. Ale na siebie mamy wpływ.

Czy nie jest tak, że w naszej polskiej kulturze jesteśmy karmieni mitem cierpiącego bohatera, ofiary okoliczności, która nie ma na nic wpływu? Są mityczni „oni” – ci, którzy rządzą tym światem. Ale to jest też wygodne, bo można ich obarczyć odpowiedzialnością za naszą frustrację.

Czy w jakiejkolwiek szkole, średniej, wyższej, uczymy się rozpoznawać nasze talenty, wyznaczać cele i realizować je? Czy nasi rodzice nie dokładają się do tego negatywnego schematu, wpajając nam, że żeby mieć dobre życie, trzeba skończyć dobre studia, a potem znaleźć dobrą pracę? A co to znaczy dobrą? Dobrze płatną? A gdzie jest związek między naszymi unikalnymi talentami, a pracą, którą wybieramy na początku naszej drogi?

Jest takie powiedzenie, które mówi, że człowiekiem spełnionym (i chciałbym tu podkreślić istotną różnicę pomiędzy pojęciem „człowieka sukcesu”, a pojęciem „człowieka spełnionego”) jest ten, kto jest świadom swoich unikalnych talentów, realizuje je w swoim życiu i dostaje za to pieniądze.

Jak odkryć swoje talenty? Jak wybrać odpowiednią pracę? A może wręcz: jak wyjść z etatu?!

To tematy na osobną dużą dyskusję. Postaram się do nich niedługo powrócić.

 

Zoabcz także:

Niedzielna Depresja – odc. 1

Obraz młodego pracownika wielkiej korporacji

Czy jesteśmy właścicielami swojego czasu?

Jaką różnicę stanowisz dla świata?

 

Reklamy

Entry filed under: praca, rozwój osobisty. Tags: , , , , , , , , .

Jak efektywnie zarządzać czasem – intrygujący dodatek Dzieci wiedzą lepiej – co to są wakacje?

1 komentarz Add your own

  • 1. antylicho  |  17 września 2008 o 09:12

    Tak sobie myślałem czytając artykuł że jeśli ktoś podchodzi do tego w ten sposób że „wyjcie do pracy uważa za poświęcenie, wręcz udrękę” to chyba powinien zmienić swoją pracę na bardziej inspirującą. Widać w takim myśleniu to że praca nie przynosi takiej osobie zadowolenia a jest raczej przymusem niż przyjemnością. Tak sobie przed chwilą pomyślałem może to dlatego niektórzy urzędnicy traktują nas z góry jak natrętów 🙂
    Jak odkryć swoje talenty? – i tutaj jest rola wychowawcza naszych rodziców którzy to w dzieciństwie powinni rozwijać (lub starać rozwijać) talenty w naszych pociechach a nie narzucać to co chcieli by aby ich pociechy robiły. Przez to dochodzi do sytuacji przedstawionych na początku komentarza – brak zadowolenia z tego co się robi.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 685,430 hits

%d blogerów lubi to: