5 powodów, dla których ludzie boją się sukcesu

1 czerwca 2008 at 08:03 4 Komentarze

 

Oto 5 najczesciej spotykanych przeszkod na drodze do sukcesu. Jezeli ten temat Cie interesuje, przeczytaj dokladnie ponizsza liste. Zastanow sie, czy jakikolwiek punkt odnosi sie do ciebie. Zwroc szczegolna uwage zwlaszcza na te punkty, ktore chcesz od razu i zdecydowanie odrzucic. Byc moze wlasnie starasz sie udowodnic sobie cos na sile … i zupelnie niezgodnie z prawda.

Powod 1: „Jesli osiagne sukces, nie bede juz tym czlowiekiem, ktorym jestem. Zmienie sie. Zatrace swoja tozsamosc”.

Bardzo czesto ludzie obawiaja sie, ze kiedy zrealizuja swoje marzenia i cele, kiedy osiagna sukces, beda musieli zaprzestac byc tym, kim sa i beda musieli przyjac zupelnie nowa role.
Ale przeciez zycie to nieustanna zmiana. To wlasnie dzieki wyzwaniom, trudnosciom, pokonujemy nasze ograniczenia i „rosniemy”. Bardzo czesto stajemy przed wyborem: zmien sie, albo zostaniesz „w tyle”. Ale to nie oznacza, ze to musi byc zmiana niekontrolowana. Przeciez nikt nie oczekuje od nas zmiany w bezlitosnego potwora (mowimy tu o sukcesie!). Dlaczego wiec tak czesto „ludzie sukcesu” kojarza nam sie z czyms negatywnym, a rownoczesnie gdzies w glebi duszy im zazdroscimy (choc oficjalnie nigdy sie do tego nie przyznamy). Dlaczego „byc szczesliwym” jest OK, a „byc czlowiekiem sukcesu” juz nie !?

Jesli zauwazasz u siebie rozne ograniczajace przekonania zwiazane z byciem „czlowiekiem sukcesu”, zadaj sobie pytanie: czy chcial(a)bys, aby twoje dzieci byly ludzmi sukcesu, czy ludzmi porazki?

 

Powod 2: „Nie jestem tego wart(a). Nie zasluguje na to.”

To duzy temat. Przede wszystkim trzeba byc wystarczajaco szczerym ze samym soba, zeby otwarcie przynac, ze ma sie klopot z poczuciem wlasnej wartosci… i dopiero wtedy mozna swiadomie zauwazyc swoje wlasne przekonanie, ze na cos nie zaslugujemy. Czesto bowiem chowamy sie za tytulami, nazwami stanowisk, wielkoscia samochodu, a nasze poczucie niskiej wartosci jest zamkniete na cztery spusty za drzwiami antywlamaniowymi. Nie mozna wyleczyc przyczyny choroby, jezeli nie mozna jej znalezc. Dlatego tez bycie szczerym ze samym soba i bycie gotowym na zaakceptowanie swoich ciemnych stron jest niezbedne do tego, aby osiagnac sukces w jakiejkolwiek dziedzinie swojego zycia.

 

Powod 3: „To sie nie uda. To sie nie moze udac. To niemozliwe.”

Co mozesz zrobic, jesli sadzisz, ze cos nie jest dla ciebie mozliwe? Zastanow sie prosze nad tym stwierdzeniem: jezeli ktos inny mogl tego dokonac, to ja tez moge! Lub nad cytatem, ktory pojawil sie juz na tym blogu:

„wszyscy twierdzili, ze to niemozliwe, dopoki nie pojawil sie ten, ktory o tym nie wiedzial i po prostu to zrobil”

Niemalze wszystko na tej planecie zostalo juz zrobione przez kogos, w jakims czasie, w jakims miejscu. Zapewne jest gdzies ktos bardzo podobny do ciebie, komu udalo sie osiagnac to, czego ty sie obawiasz.

Zdefiniuj dobrze swoj cel i poszukaj informacji o tym, kto juz tego dokonal. Poszukaj podobienstw z ta osoba, z jej przypadkiem. Na przykladzie tej osoby zastanow sie, co musisz zmienic – w sobie, lub w sposobie dzialania – zeby osiagnac swoj cel? Jezeli odrobisz to zadanie domowe do konca – mozesz uznac, ze osiagnales juz swoj cel w 80% (zanim przystapiles do jego realizacji!)

Kluczem zatem do osiagniecia sukcesu (w osiaganiu swojego sukcesu :-). jest korzystac z doswiadczen tych, ktorzy juz tego dokonali i dokladac swoj niepowtarzalny wklad.

 

Powod 4: „Nie potrafie. Nie umiem. Nie wiem, jak to zrobic”

Byc moze przypomnisz sobie, ze w dziecinstwie czesto uzywales tej wymowki. Za kazdym razem, kiedy trzeba bylo zrobic cos malo ciekawego (jak np. zadanie z matmy lub sniadanie) uzywales tej prostej wymowki: „ale ja nie wiem, jak to zrobic”. Innymi slowy oznacza to, ze temat wymaga zbyt wielu cwiczen, zeby byc w tym dobrym, wiec po prostu nie umiem tego zrobic.

Z reguly wiec ktos odrabial z toba matme lub robil ci sniadanie. A dzis, kiedy juz jestes duzy? Kto dzis mialby to zrobic za ciebie?

W rzeczywistosci eliminacja tego powodu jest stosunkowo prosta. Syndrom „nie potrafie”, to po prostu brak wiedzy i/lub doswiadczenia. Mozna zdobyc wiedze, mozna zdobyc doswiadczenie. Kruczek polega na tym, ze wiele osob tak bardzo wierzy w stwierdzenie „nie potrafie”, jakby bylo ono prawda objawiona przez niebiosa. A moze tak jest po prostu wygodnie?

A ciekawe co by sie stalo, gdybys przez jeden dzien wierzyl, ze potrafisz – tak mocno jak teraz nie wierzysz? 🙂

 

Powod 5: „Czy na pewno wiesz czego chcesz?”

Wiele osob, zyje zyciem innych. Skrycie lub otwarcie podziwa „gwiazdy”. Mysli sobie: ech gdybym mial to, co on/ona albo osiagnal to co on/ona – bylbym szczesliwy. Ale czy tedy droga? Czy naprawde wiesz czego chcesz? Czy jestes swiadom swoich mocnych stron, swoich talentow? Czy masz poukladane swoje wartosci? Czy masz dosc sily i odwagi, by pojsc wlasna droga? Jezeli tak, to po prostu ruszaj do dzialania. Bo zakladam, ze lenistwo nie jest twoim problemem.

 

Zobacz także:

Geniusz jest w Tobie

Po co nam WARTOŚCI w życiu?

 

Reklamy

Entry filed under: bogactwo, psychologia, rozwój osobisty, sukces. Tags: , , , , , , , .

Love and Life Sayings 5 powodów, dla których niektórzy ludzie nigdy nie będą bogaci

4 Komentarze Add your own

  • 1. zenforest  |  3 czerwca 2008 o 11:02

    Bardzo ciekawy post.
    Niektórzy naprawdę boja sie sukcesu i go nie chcą, znam takich ludzi. Czasem zmiana tego wiąże się ze zmianą osobowości, dla której osnową jest przekonanie że np. skromność i ubóstwo zbliżają do Boga…

    Odpowiedz
  • 2. Ryszard Skarbek  |  4 czerwca 2008 o 20:33

    Dziekuje Zenforest.

    Sadze, ze to jest tez niestety bardzo polska cecha. W tym momencie przypomina mi sie ostatnia scena z filmu „Dzien Swira”, w ktorej mieszkancy typowego polskiego osiedla modla sie w swoich mieszkaniach, zeby sasiadowi sie, nie daj Boze, nie powiodlo. Skad to sie bierze?

    Odpowiedz
  • 3. zenforest  |  5 czerwca 2008 o 18:31

    Kilka powodów wzajemnie się przenikających.
    Podświadomość (taka ukształtowana w trudnych warunkach) reaguje wtedy lękiem/niepokojem, poczuciem że zostajemy w tyle, a sukces innych(zwłaszcza w sytuacji gdy jesteśmy z taka osoba powiązani zawodowo) osób może nieść zagrożenie czyjejś dominacji, przewagi (a więc wychodzą dość pierwotne reakcje). Czyjś sukces może być nawet postrzegany jako zapowiedź utraty czegoś, jakiegoś obszaru, który „zawłaszcza” sobie inna osoba.
    Ego także cierpi.
    Doszukuje się dla siebie tych zagrożeń. Wychodzą kompleksy, wychodzi poczucie żalu że samemu nie miało się dość sił, ze się coś zaniedbało w życiu, które mogło być LEPSZE, inni są jak żyjące wytknięte w naszą twarz palce. „Może być lepiej!” lub „ty tez mogłeś to mieć”.
    To wywołuje wściekłość. Takie „wypominanie” od życia.
    Nikt nie lubi czuć sie gorszy, słabszy.
    Niestety ludzie przywiązują zbyt wielką wagę do swej opinii w oczach innych i mają przekonanie że niezwykle silnie od nich zależą. Szkoda że tak niewielu ufa na 1 miejscu we własne siły. To oni jednak odnoszą zwykle największy sukces 😉

    Odpowiedz
  • 4. Ryszard Skarbek  |  5 czerwca 2008 o 21:06

    Czyli „cudza bieda krzepi” 🙂

    Poruszylas wiele watkow. Bardzo ciekawych. Skupie sie na uzaleznieniu i obawa przed dominacja. Czyzby to jarzmo naszej wieloletniej historii, zaborow…? I rowniez tego, ze zawsze musielismy kombinowac, zeby przetrwac, w zwiazku z tym tak trudno nam uwierzyc, ze uczciwa, konsekwentna praca mozna do czegos dojsc. I stad to podskorne przekonanie, ze jezeli ktos do czegos doszedl, to „ukradl”.

    Ale jest tez chyba druga strona tego medalu. Pracowalem przez pewien czas w jednym z krajow Europy Zachodniej i z przyjemnoscia moge powiedziec, ze (w pracy) mamy tez wiele zalet. Np. potrafimy swietnie dostosowywac sie do zmieniajcych sie warunkow. Tam, gdzie inni sie gubia – my odnajdujemy droge. Powiedzialbym, ze jestesmy bystrzejsi (chyba istnieje takie polskie slowo 🙂 Potrafimy tworzyc, znajdowac niestandardowe rozwiazania. I potrafimy ciezko pracowac. Tylko dlaczego dopiero za granica? Czy tu, „w domu” wciaz mamy przkonanie, ze „oni” i tak nas oszukaja?

    I jeszcze jedna reflkesja dot. Twojego pierwszego komentarza, zwiazana z ubostwem (sorry za taki przeskok, ale tak niepokornie biegna teraz moje mysli). To czesto zle rozumiane umilowanie ubostwa jest najbardziej charakterystyczne dla religii wschodu, ktore koncentruja sie na procesie, a w ogole pomijaja cel. Dlatego tez tak bardzo podobaja mi sie nauki OSHO, ktory staral sie polaczyc swiat Wschodu, czesto zbytnio zorientowanego jedynie na proces i swiat Zachodu, ktory z kolei zatracil sie w dazeniu do celu.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 678,387 hits

%d blogerów lubi to: