Czy jesteśmy właścicielami swojego czasu?

5 Maj 2008 at 15:46 1 komentarz

Miniony dlugi (i w moich stronach deszczowy) weekend sklonil mnie do dwoch refleksji.

Pierwsza dotyczy tego jak planujemy swoj wolny czas. I w ogole na ile jestesmy wlascicielami swojego czasu, a wiec i zycia.

Tuz przed rozpoczeciem weekend’u od wielu kolegow w pracy uslyszalem, ze jeszcze nie wiedza, co beda robic w trakcie wolnego. I zlapalem sie na mysli, ze mnie tez bardzo czesto przytafiala sie taka sytuacja. Zrobilem co prawda duze postepy w tej dziedzinie, ale z pewna niesmialoscia musialem przyznac sie sam przed soba, ze jeszcze nie wiem, co bede robil na wakacjach. Niedobrze, kurcze, niedobrze.  

Czy Ty musisz rezygnowac z rzeczy, ktore lubisz, ze wzgledu na rozne obowiazki?

Czy masz wymagajaca prace?

Czy jestes pracujaca matka, ojcem?  Czy czekaja na Ciebie rzeczy, ktore MUSISZ zalatwic, ale nawet nie masz na nie czasu. A co z tymi, ktore CHCIAL(A)BYS zrobic (ale tez nie masz czasu :-).

Gdybym zapytal Cie teraz jak daleko do przodu masz zaplanowane wydarzenie, ktore TY wybrale(a)s, jaka bylaby odpowiedz? Tydzien, dwa, a moze kilka miesiecy? I nie mam tu na mysli wakacji, na ktore trzeba pojeachac, terminow obrony pracy, obowiazkow zwiazanych z dziecmi, badz tez z dalsza rodzina.

Jak daleko do przodu jestesmy w stanie wybiec i zaplanowac cos na czym NAM zalezy? Cos, czego MY naprawde chcemy?

Jezeli odpowiedz na to pytanie wyraza sie w tygodniach, to jest wielce prawdopodobne, ze w naszym zyciu tanczymy do muzyki kogos innego – nie do wlasnej. Jezeli wiec droga czytelniczko/drogi czytelniku znalazl(a)es w tej refleksji cos znajomego – proponuje maly eksperyment.

Wybierz weekend, ktory wypada w kalendarzu za 6 miesiecy. I zaplanuj go dokladnie tak, jak TY bys chcial(a). A potem nie rezygnuj, zeby nie wiem co. Niech raz na 6 miesiecy wszystko inne i wszyscy inni dostosuja sie do Twojego planu 🙂

 

 

Druga refleksja dotyczy tzw. „spotkan po latach”.

W kazdy dlugi majowy weekend spotykamy sie z kumplami ze szkoly sredniej. Co piec lat organizujemy wieksza impreze, aby uczcic kolejna okragla rocznice matury. Mielismy naprawde swietna paczke w szkole sredniej. Juz wtedy kliku z nas zaczelo zajmowac sie tancem towarzyskim. Inni grali na roznych instrumentach. Sami przygotowalismy program wokalno-muzyczny na nasza studniowke Sami napisalismy slowa piosenek, sami je zagralismy i zaspiewalismy. I nawet mielismy wlasne uklady choreograficzne. Aha, pisze uzywajac wylacznie rodzaju meskiego, bo to byla czysto meska ekipa z technikum. I naprawde ekipa niezwyklej urody, pelna roznorodnych indywidualnosci.
O naszych wyjazadach na praktyki wakacyjne nie bede tu pisal, bo akurat te historie nie nadaja sie do publikacji. Ale sadze, ze kazdy (i kazda) z nas mial(a) swoje „bledy mlodosci”, ktore teraz wspomina sie z nostalgia, niemniej jednak nie wszystkim mozna o nich opowiedziec 🙂

Wracajac do spotkan majowych – w ostatni weekend rowniez spotkalismy sie „ze stara ekipa”. Kazdy z nas ma za soba juz niezly kawalek zycia, niektorych los doswiadczyl mocno. Jedni sa akurat w tym dobrym okresie, inni przechodza przez roznorodne kryzysy. Ale kiedy patrzylem na nas wszystkich siedzacych przy kawiarnianycm stole, to doszedlem do wniosku, ze od czasu kiedy mielismy te 18-19 lat, tak napradwe kazdy z nas niewiele sie zmienil w swojej unikalnej niepowtarzalnosci. I nie mam tu na mysli zaokraglonych gdzieniegdzie brzuchow, czy tez powiekszajacych sie zakoli na czolach. Chodzi o to, ze kazdy z nas w srodku był dalej tym samym „Rynkiem”, czy tez „Perłą” – kazdy zachowal to cos, co jest tylko i wylacznie jego, pomimo roznych zyciowych doswiadczen i kolei losu. KAŻDY BYŁ SOBĄ. I to bylo piekne 🙂

 

Zobacz także:

Jestem zajęty, więc jestem

Jak efektywnie zarządzać czasem – nieco inne spojrzenie

Czy znasz wartość swojego czasu?

Dzieci wiedzą lepiej – co to jest czas?

Reklamy

Entry filed under: rozwój osobisty. Tags: , , , .

Rzeczy nie zawsze sa takie, jakimi się nam wydają The Secret – 2 elementy, o których mało kto wspomina

1 komentarz Add your own

  • 1. Aga_M  |  6 Maj 2008 o 12:26

    Trafiłeś w sedno. Temat „na czasie” u wielu osób, szczególnie – kiedy za oknem słoneczko grzeje,tym bardziej zaostrza się w nas dbałość o walkę o każdą wolną chwilę poza obowiazkami, zadaniami, zleceniami …w czystym, błogim lenistwie 🙂
    Mój weekend majowy – słoneczny i plażowy – był pierwszym od dłuuuższego czasu – kiedy NAPRAWDĘ mogę powiedzieć, że odpoczełam. Bez pośpiechu, bez nerwów, bez „muszę”. Choć myślami przynajmniej przez pół dnia łącznie z tych 4dni wolności – byłam w Wawie w pracy.. ponieważ tego wymagała sytuacja. Więc poniekąd i jakieś ‚ale’ było.
    Mam pracę, która nie pozwala wyłączyć komputer o 16.00, „wyłączyć myśli, zamknąć biuro i wyjść. Moje obowiązki jednego dnia zabierają mi 3h doby, innego – 25h.W moim przypadku bynajmniej – to nie wada, ponieważ kiedy pracowałam w w/w warunkach ‚na statecznej posadzie’- dusiłam się od braku elastyczności pracy, braku adrenalinki, nerwowych akcji, ale i satysfakcji, której w biurokratycznej robocie nigdy, ale to przenigdy nie da się doświadczyć.
    Pytanie właśnie Ryszardzie się nasunęło mi ostatnio, gdzie jest granica – między ‚ja rządzę sobą’ a ‚praca rządzi mną’? u mnie niestety ta granica zamazała się totalnie – i jak wiesz prywatnie, staram na nowo ją zakreślić grubą kreską.

    pozdrawiam
    Aga

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Trackback this post  |  Subscribe to the comments via RSS Feed


Archiwum

Tańcząc z Życiem - blog Ryszarda Skarbka w katalogu Gwiazdor
Katalog stron na MCportal.pl
Rozwój Osobisty

Blog Stats

  • 688,500 hits

%d blogerów lubi to: