Ja vs Åšwiat – dla Pani Eli
25 październik 2009
DziÅ› można byÅ‚o pospać o godzinÄ™ dÅ‚użej. NastÄ…piÅ‚a zmiana czasu. Ja postanowiÅ‚em przeznaczyć tÄ™ godzinkÄ™ na napisanie kilku słów – i zawdziÄ™czam to Pani Elżbiecie (proszÄ™ zobaczyć komentarz do wpisu Czy wolna wola jest tylko iluzjÄ…?)
Jak dzisiaj spałeś? W jakim nastroju wstałaś? Czy ta dodatkowa godzina zrobiła różnicę? Czy widok pogody za oknem znów Cię zdołował? Czy wiesz, co będziesz dziś robić? Czy ten dzień zaliczysz do udanych? Czy pogoda naprawdę ma takie wielkie znaczenie? Czy to ona decyduje o Twoim samopoczuciu, czy Ty?
Andrzej Gołota pewnie nie ma za sobą najlepszej nocy
PrzegraÅ‚ wczoraj w zÅ‚ym stylu walkÄ™ z Adamkiem. Znowu musi siÄ™ pozbierać. I żyć. I choć zarobiÅ‚ wczoraj 300 000 dolarów, to chyba jednak mu nie wyszÅ‚o …
Każdy z nas szuka recepty na SWOJE szczęśliwe życie. Obserwujemy Å›wiat. Rozmawiamy z ludźmi. PrzyglÄ…damy siÄ™ innym. Czytamy książki. Buszujemy po internecie. Tworzymy swoje wyobrażenie na temat zasad gry, które rzÄ…dzÄ… tym Å›wiatem. Nieustannie szukamy wÅ‚aÅ›ciwych odpowiedzi. Jeżeli mamy mÄ…drego mentora, to Å›wietnie. Jeżeli możemy skorzystać z mÄ…drych rad swoich rodziców, tym lepiej. Jeżeli ich życie jest/byÅ‚o udane, to sÄ…dzÄ™, że jesteÅ›my w czepku (czyli szczęśliwej rodzinie) urodzeni.Â
Tak czy owak ostatecznych wyborów musimy jednak dokonywać sami. Nawet wtedy, gdy pozwalamy, żeby decydowali za nas inni.
Kto ma rację? Czy osoba, która preferuje spokojne umiarkowane życie, czy też ktoś, kto nieustannie podejmuje ryzyko i chce od życia więcej? Gdzie jest złoty środek? Czy ktoś, kto ma dobrą pracę, udane życie rodzinne, zdrowe dzieci, zarabia więcej, niż większość ludzi w tym kraju POWINIEN być automatycznie szczęśliwy? Przecież właściwie niczego mu nie brakuje. Tyle osób traci dziś pracę lub żyje w nieustannym strachu, że każdego dnia mogą ją stracić? Dlaczego więc osoba bezpieczna finansowo, z poukładanym życiem rodzinnym nie czuje jednak tego szczęścia?
Porównujemy siÄ™ z innymi. To naturalny proces. Szukamy weryfikacji naszych przekonaÅ„ w Å›wiecie zewnÄ™trznym, sÅ‚usznoÅ›ci naszych decyzji. Czyż nie jest tak, że czÄ™sto powtarzamy “inni majÄ… gorzej” (zwÅ‚aszcza w trudniejszych chwilach) i w ten sposób staramy siÄ™ sami siebie przekonać, że przecież POWINNIÅšMY być zadowoleni ze swojego życia. Å»e powinniÅ›my być wdziÄ™czni za to, co mamy i w gruncie rzeczy szczęśliwi. A jednak …
Jeżeli przyjrzeć siÄ™ bliżej samemu sednu naszej egzystencji, trudno nie zgodzić siÄ™ z wnioskiem, że tak naprawdÄ™ zawsze jesteÅ›my sami w obliczu caÅ‚ego Å›wiata. Zawsze jest nasze ja i caÅ‚a reszta. Sami przychodzimy na ten Å›wiat i sami z niego odejdziemy. I nie chcÄ™ tu wchodzić w dywagacje, czy to ja, to maÅ‚e ‘ja’ (czyli ego), czy też JA duże (czyli część Boskiej CaÅ‚oÅ›ci). Zanim dojdziemy do etapu oÅ›wiecenia, w którym zjednoczymy siÄ™ w peÅ‚ni z BoskÄ… ÅšwiadomoÅ›ciÄ… upÅ‚ywa wiele, wiele lat (a może nawet żywotów). WczeÅ›niej jesteÅ›my po prostu sami i bardziej lub mniej Å›wiadomie szukamy swojej drogi.
Wydaje się, że ta konkluzja o byciu samym brzmi dość przytłaczająco. Ale czy na pewno? Zaryzykuję tezę, że nasza reakcja na to stwierdzenie jest świetnym papierkiem lakmusowym pokazującym na jakim etapie swojego rozwoju jesteśmy. Bo u podłoża tej samotnej relacji ze światem jest jeszcze coś bardziej fundamentalnego, a mianowicie to jak czujemy się SAMI ZE SOBĄ. Bo przede wszystkim i w pierwszej kolejności, co rano budzimy się najpierw ze sobą samym.
Sądzę, że każdy z nas ma swoją specyficzną lekcję do odrobienia. Jeżeli w swoim życiu będzie odrabiał zadania domowe innych osób, choćby z najlepszymi wynikami - niczego to nie zmieni. I tak nie przejdzie do swojej następnej klasy. A życie wciąż będzie przynosić mu kolejne szanse na przepracowanie tej najważniejszej lekcji. Dlatego też bardzo przemawia do mnie biblijna przypowieść o talentach. Nie poprzestawajmy więc na małym. Realizujmy w pełni SWÓJ potencjał. Nie marnujmy talentów, którymi zostaliśmy obdarzeni i nie pozwólmy wmówić sobie, że jest jedyna słuszna droga do szczęścia. Sądzę, że każdy ma swoją i niestety (a właściwie stety) sam ją musi odkryć.
Dlatego też i do moich słów, Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku, podchodź z odpowiednim dystansem :-)
ps. Bardzo spodobaÅ‚o mi siÄ™ zdanie przeczytane kiedyś u jednego ze sÅ‚awnych amerykaÅ„skich ‘guru’ nt. rozwoju duchowego. BrzmiaÅ‚o ono mniej wiÄ™cej tak: “każdy autor naucza tego, z czym sam siÄ™ zmaga”.
Â
 Zobacz także:
Czy można tańczyć w łóżku, czy można medytować w tańcu
Co ukrywasz w swoich zakamarkach
Inspiracje – 25 motywacyjnych cytatów
Â
Entry Filed under: rozwój duchowy, rozwój osobisty. Tagi: autorytet, niepokój, pasja, prawda, radość, rozwój duchowy, rozwój osobisty, samoświadomość, szczęście, życie.
1 Comment Add your own
Leave a Comment
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed



1.
Anna | 25 październik 2009 at 11:09 am
Dzień dobry,
A jednak mam szczęście codziennie od czerwca ostatniego wpisu, myÅ›laÅ‚am czy bÄ™dÄ™ miaÅ‚a szczęście aby zobaczyć nowy wpis na Twoim blogu. DziÄ™kujÄ™, doczekaÅ‚am siÄ™. Wiem, że masz starÄ…-nowÄ… pasje taniec. ByÅ‚o mi smutno, że dla niego zostawiÅ‚eÅ› prowadzenie bloga. MyÅ›laÅ‚am, że spóźniÅ‚am siÄ™, niestety. Gdy milczaÅ‚eÅ› przejrzaÅ‚am caÅ‚e archiwum, obejrzaÅ‚am najlepsze taneczne popisy,(oczywiÅ›cie pÅ‚akaÅ‚am ze wzruszenia i podziwu dla perfekcyjnych umiejÄ™tnoÅ›ci kochajÄ…cych taniec), dodaÅ‚am do subskrypcji blog Inspiruj.com, przeczytaÅ‚am część książek Nikodema MarszaÅ‚ka i czekaÅ‚am…. Dzisiaj czekaÅ‚a mnie wspaniaÅ‚a niespodzianka, w czytniku odnalazÅ‚am Twój wpis. A jednak speÅ‚niajÄ… siÄ™ marzenia. DziÄ™kujÄ™ i życzÄ™ siÅ‚y na dalsze prowadzenie bloga i realizowania swoich marzeÅ„ na parkiecie. Pozdrawiam życzÄ…c sÅ‚oÅ„ca i uÅ›miechu Ania Godlewska