Czy wolna wola jest tylko iluzją?
14 czerwiec 2009

Fot. Science Foto Library
Jednym z atrybutów człowieczeństwa jest wolna wola, dzięki której jesteśmy zdolni samodzielnie i dobrowolnie podejmować decyzje i dokonywać wyborów, także moralnych – między dobrem a złem. Tym właśnie mamy się m.in. różnić od zwierząt, których zachowanie jest z góry zdeterminowane przez zakodowane w nich odruchy.
Jak się jednak rodzi w nas wolna wola? To wielka zagadka, zarówno dla filozofów, jak i neurobiologów. Ci ostatni oczywiście szukają wyjaśnienia mechanizmów aktów woli w mózgu. Wierzą, że cała sfera zjawisk świadomości – nasze myśli, uczucia, wrażenia, radości i smutki, poczucie indywidualności – to nic innego jak rezultat aktywności olbrzymiej liczby neuronów, czyli komórek nerwowych mózgu. To tam muszą się rodzić wszelkie działania i ich intencje.
Potwierdzają to przypadki osób, które wskutek uszkodzenia mózgu utraciły wolną wolę – np. mają wrażenie, że ich ręce wykonują ruchy, których nie są w stanie świadomie kontrolować.
Panie doktorze, co ja powiedziałem?
Dziś w “Science” zespół neurobiologów z francuskiego CNRS (odpowiednik polskiego PAN) i szpitala w Lyonie opisuje eksperyment przeprowadzony na siedmiu pacjentach czekających na operację guza mózgu. Zwykle w takich wypadkach neurochirurdzy muszą stymulować różne partie kory mózgowej przed operacją, kiedy pacjent jest tylko miejscowo znieczulony i w pełni świadomy tego, co się z nim dzieje. Robią to po to, żeby podczas przyszłego zabiegu nie uszkodzić jakichś ważnych ośrodków. Francuscy badacze poprosili pacjentów, by przy okazji zgodzili się wziąć udział w doświadczeniu. Interesowała ich głównie kora ruchowa w płacie czołowym, która – jak było wiadomo z wcześniejszych badań – jest kluczowa w inicjowaniu i wykonywaniu działań przez człowieka, a także tylna kora ciemieniowa, w której – jak podejrzewano – powstają wyobrażenia podejmowanych ruchów.
Do wybranych miejsc przykładali elektrody i przez kilka sekund drażnili je miliamperowymi prądami. Kiedy pobudzali korę ciemieniową, pacjenci czuli wyraźnie wolę działania – dobrowolnego poruszenia kończynami, ustami. Mówili: “poczułem chęć oblizania ust”, “chciałam ruszyć nogą, zacisnąć pięść”. Bez naprowadzania przez eksperymentatorów używali takich słów jak “wola”, “chęć”, “pragnienie”.
Co ciekawe, kiedy zwiększano natężenie prądu w elektrodach, badanym wydawało się nie tylko, że pragną się poruszyć, ale też, że ich wola się spełniła. Że chcieli poruszyć nogą, ramionami i to zrobili. “Poruszyłem ustami, coś mówiłem, co powiedziałem?” – pytał jeden z nich. Ale głęboko się mylili. W tym czasie – jak sprawdzili naukowcy – nie drgnął ani jeden mięsień ich ciała!
Z kolei drażnienie okolic przedruchowych ich kory czołowej sprawiało, że naprawdę podnosili palce, przekręcali nadgarstki, łokcie, przedramię, ale nie czuli żadnej woli wykonania tych ruchów. Więcej – byli ich kompletnie nieświadomi.
Spóźniona iskra świadomości
Naukowcy piszą więc w konkluzji, że nasze subiektywne (i czasem iluzoryczne) poczucie, że się poruszamy, czy mówimy, nie jest rezultatem samego ruchu ciała. Powstaje w innym obszarze mózgu – korze ciemieniowej, tam, gdzie rodzą się nasze intencje i przewidywane są ich konsekwencje. I to zanim w ogóle działanie zostanie podjęte.
Czy tam tkwi właśnie ośrodek naszej woli? Zapewne nie tylko. W kilku poprzednich eksperymentach pokazano, że również pobudzanie dodatkowego obszaru ruchowego (SMA – supplementary motor area) w korze czołowej powodowało, że badani odczuwali chęć wykonania ruchu, a przy mocniejszych impulsach wykonywali go, postrzegając to jako akt ich wolnej woli (choć tak naprawdę ruch wymuszali neurochirurdzy).
Co więcej, choć pewne jest, że chęć podjęcia działania rodzi się w naszym mózgu przed jego wykonaniem, to wcale nie jest jasne, jak i kiedy sobie naszą wolę uświadamiamy. I czy przypadkiem wyboru nie dokonuje wcześniej samodzielnie nasz mózg – bez udziału świadomości.
Wskazują na to słynne doświadczenia Benjamina Libeta z 1986 r. Tego badacza zaintrygował wcześniejszy eksperyment niemieckiego neurologa Hansa Kornhubera, który polecił badanym podnosić palec wskazujący, a jednocześnie mierzył elektryczną aktywność ich mózgu. Odkrył, że ruch palca jest poprzedzony mniej więcej o sekundę nagłym skokiem potencjału, jakby “iskrą” woli badanych decydujących się ruszyć palcem.
Libet zrobił więcej. Polecił jeszcze badanym zapamiętać, kiedy dokładnie w ich umyśle pojawiła się chęć podniesienia palca. Rezultat był zdumiewający – najpierw wzbudzała się “iskra” (neurolodzy zwą ją “potencjałem przygotowującym”), a dopiero potem uświadomione pragnienie, czyli akt naszej woli, i – kilkaset milisekund później – samo działanie. Naukowiec podglądający aktywność naszego mózgu mógłby więc wcześniej od nas wiedzieć o naszych intencjach! Takie doświadczenie zresztą opisano w zeszłym roku – uczeni z Instytutu Maksa Plancka potrafili przewidzieć, którą ręką badany naciśnie guzik, kilka sekund wcześniej, niż ten o tym “dobrowolnie” zdecydował.
Czy jesteśmy odpowiedzialni za nasz mózg?
W obliczu takich odkryć Eric Kandel, biochemik, noblista, kilka lat temu pisał: “Jeśli nasz wybór jest zdeterminowany w mózgu, zanim jeszcze o nim świadomie zdecydujemy, to w takim razie gdzie jest nasza wolna wola? Czy to tylko iluzja, racjonalizacja naszych działań, po tym jak już zostały podjęte?”.
Niektórzy filozofowie – za Zygmuntem Freudem – mówią na to, że jesteśmy wolni w swoich wyborach, ale po prostu dokonuje ich nasza podświadomość. Z kolei Libet sugeruje, że nasze zamiary są inicjowane bez udziału świadomości, ale zanim dojdą do skutku, nasza jaźń ma prawo weta. Byłaby więc cenzorem dla nieświadomych procesów, które – co pewne – stanowią zdecydowaną większość aktywności ludzkiego umysłu.
To oczywiście rodzi wiele pytań natury filozoficznej i moralnej, swego czasu zabawnie spuentowanych w “New Yorkerze” na rysunku satyrycznym, na którym oskarżony zwraca się do sędziego: “Panie sędzio, jestem niewinny z uwagi na determinizm biologiczny”.
Źródło: Gazeta Wyborcza, 09.05.2009
http://wyborcza.pl/1,75476,6582890,wolna_wola_jest_iluzja_.html
Zobacz także:
Nasz mózg – najpotężniejszy komputer świata
Gdzie są granice możliwości naszego mózgu?
Entry Filed under: neuronauka, odkrycia naukowe, psychologia. Tagi: mózg, samoświadomość, tożsamość, umysł, wolna wola, świadomość.
4 Comments Add your own
Leave a Comment
Some HTML allowed:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>
Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed



1.
Michał | 2 lipiec 2009 at 9:45 am
W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe, tak skomentować mogę ten niesamowicie ciekawy artykuł. Pozdrawiam.
2.
geralt | 16 sierpień 2009 at 11:39 pm
Nawet jeśli bezpośrednio to podświadomość podejmuje wiele decyzji, to mamy przecież na nią jakiś wpływ, więc pośrednio jednak wolną wolę mamy.
3.
elżbieta | 17 październik 2009 at 8:08 pm
Panie Ryszardzie co to się dzieje?
Takie długie milczenie!
Łzy mi lecą z niepokoju………….
Tak tu było przyjemnie i ciekawie…………
Opuścił Pan siebie samego czy nas?
Proszę powrócić i czynić nam czas w internecie ciekawszym…….
Mam nadzieję,że jest Pan zdrowy i szczęśliwy;
Serdecznie i gorąco pozdrawiam,żeby w sercu zawsze paliło się światło….
elżbieta
4.
Ryszard Skarbek | 24 październik 2009 at 5:21 pm
Pani Elu,
dużo się dzieje ! Skupiłem się ostatnio na dużym przedsięwzięciu, którym, mam nadzieję, niedługo będę mógł się pochwalić.
Coraz więcej czasu poświęcam też tańcowi. Efekty można zobaczyć mi.in. w serwisie http://www.fotodance.pl
(np. zdjęcia z pażdziernikowego turnieju w Rybniku: http://www.fotodance.pl/rybnik_4_10_2009/index.html
- proszę zajrzeć do bloku II).
Tak więc na bloga nie starcza czasu. Ale sądzę, że kiedyś wrócę. Może nawet w postaci książki
Póki co jednak muszę przeprosić za ciszę w tym miejscu. Przerwałem dosyć gwałtownie i mam wyrzut sumienia, że nie zmobilizowałem się, żeby choć dwa słowa napisać o planowanych przedłużonych wakacjach.
Dziękuję bardzo za ciepłe słowa! To bardzo miłe usłyszeć, że można tak pozytywnie zapisać się w czyjejś pamięci.
Do usłyszenia, do zobaczenia Pani Elu.
Pozdrawiam Serdecznie
Rysiek