<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu 'Czy jesteśmy właścicielami swojego czasu?'</title>
	<atom:link href="http://rozwojosobisty.wordpress.com/2008/05/05/czy-jestesmy-wlascicielami-swojego-czasu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rozwojosobisty.wordpress.com/2008/05/05/czy-jestesmy-wlascicielami-swojego-czasu/</link>
	<description>Blog nt. Rozwoju Osobistego</description>
	<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 01:55:13 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=MU</generator>
		<item>
		<title>Przez: Aga_M</title>
		<link>http://rozwojosobisty.wordpress.com/2008/05/05/czy-jestesmy-wlascicielami-swojego-czasu/#comment-24</link>
		<dc:creator>Aga_M</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 May 2008 10:26:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rozwojosobisty.wordpress.com/?p=37#comment-24</guid>
		<description>Trafiłeś w sedno. Temat "na czasie" u wielu osób, szczególnie - kiedy za oknem słoneczko grzeje,tym bardziej zaostrza się w nas dbałość o walkę o każdą wolną chwilę poza obowiazkami, zadaniami, zleceniami ...w czystym, błogim lenistwie :)
Mój weekend majowy - słoneczny i plażowy - był pierwszym od dłuuuższego czasu - kiedy NAPRAWDĘ mogę powiedzieć, że odpoczełam. Bez pośpiechu, bez nerwów, bez "muszę". Choć myślami przynajmniej przez pół dnia łącznie z tych 4dni wolności - byłam w Wawie w pracy.. ponieważ tego wymagała sytuacja. Więc poniekąd i jakieś 'ale' było. 
Mam pracę, która nie pozwala wyłączyć komputer o 16.00, "wyłączyć myśli, zamknąć biuro i wyjść. Moje obowiązki jednego dnia zabierają mi 3h doby, innego - 25h.W moim przypadku bynajmniej - to nie wada, ponieważ kiedy pracowałam w w/w warunkach 'na statecznej posadzie'- dusiłam się od braku elastyczności pracy, braku adrenalinki, nerwowych akcji, ale i satysfakcji, której w biurokratycznej robocie nigdy, ale to przenigdy nie da się doświadczyć.
Pytanie właśnie Ryszardzie się nasunęło mi ostatnio, gdzie jest granica - między 'ja rządzę sobą' a 'praca rządzi mną'? u mnie niestety ta granica zamazała się totalnie - i jak wiesz prywatnie, staram na nowo ją zakreślić grubą kreską.

pozdrawiam
Aga</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Trafiłeś w sedno. Temat &#8220;na czasie&#8221; u wielu osób, szczególnie - kiedy za oknem słoneczko grzeje,tym bardziej zaostrza się w nas dbałość o walkę o każdą wolną chwilę poza obowiazkami, zadaniami, zleceniami &#8230;w czystym, błogim lenistwie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Mój weekend majowy - słoneczny i plażowy - był pierwszym od dłuuuższego czasu - kiedy NAPRAWDĘ mogę powiedzieć, że odpoczełam. Bez pośpiechu, bez nerwów, bez &#8220;muszę&#8221;. Choć myślami przynajmniej przez pół dnia łącznie z tych 4dni wolności - byłam w Wawie w pracy.. ponieważ tego wymagała sytuacja. Więc poniekąd i jakieś &#8216;ale&#8217; było.<br />
Mam pracę, która nie pozwala wyłączyć komputer o 16.00, &#8220;wyłączyć myśli, zamknąć biuro i wyjść. Moje obowiązki jednego dnia zabierają mi 3h doby, innego - 25h.W moim przypadku bynajmniej - to nie wada, ponieważ kiedy pracowałam w w/w warunkach &#8216;na statecznej posadzie&#8217;- dusiłam się od braku elastyczności pracy, braku adrenalinki, nerwowych akcji, ale i satysfakcji, której w biurokratycznej robocie nigdy, ale to przenigdy nie da się doświadczyć.<br />
Pytanie właśnie Ryszardzie się nasunęło mi ostatnio, gdzie jest granica - między &#8216;ja rządzę sobą&#8217; a &#8216;praca rządzi mną&#8217;? u mnie niestety ta granica zamazała się totalnie - i jak wiesz prywatnie, staram na nowo ją zakreślić grubą kreską.</p>
<p>pozdrawiam<br />
Aga</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
